dziś w końcu zrobiłam rękawiczki dla siebie:) spróbowałam wersję mniej średniowieczną, czyli jest z falbanką. finally I have made pair for me:) I tried less medieval version, so it is with flounce.
Ostatnio nieco eksperymentowałam ze ściegami, między innymi
sprawdzałam jak wizualnie różnią się od siebie takie same ściegi
w wersjach F1 i F2. Mój wniosek- niemal w ogóle się nie różnią.
F2 jest nieco bardziej wyrazisty, tzn miejsce połączenia nowego
rządku ze starym jest bardziej wypukłe i mięsiste.
Prawdę mówiąc ciężko opisać czym różnią się obie wersje. W F1 bierzemy z rządku do którego dołączamy kolejny- tylko kolejne oczko, w F2 kolejne oczko oraz oczko przed ostatni zrobioną naalbindingową pętelką (przed i po miejscu, w którym wystaje przędza). W sumie wątpię, by dało się zrozumieć co napisałam:)
Porobiłam za to kilka zdjęć pokazujących na czym polega
różnica. Pierwsze to F1, drugie F2
Skończyłam też robić skarpety, te akurat to rozmiar 42, ścieg Oslo, szara wełenka z jaśniejszym paskiem u góry. Długie na ok 6-7cm powyżej kostki. Wełna choć 100% jest bardzo miła i nie gryzie:) Zamówione, więc za kilka dni pofruną do Niemiec. Wcześniej pisałam tez o wełnianej torbie, były fotki moje podczas pracy, ale nie było samej torby, więc dziś też zrobiłam jej zdjęcie, by wam pokazać. Wymiary tej torby pozwalają na schowanie do niej bloku rysunkowego. I've just finishedsocks,their size is 42, Oslostitch, grey wool with lighter line at the top. Length about6-7cm above the ankle. 100% woolbutis very nice for skin. Ordered, so in a few days they are going to Germany. Few posts earlierI wroteabout woolenbag, put my pictures at work, but I didn't show the bag, so todayI madea picture ofittoshow you. Dimensionsof thebagallow you tohidefor examplesketchbook inside.
Powróciłam z wyprawy samochodowej. Była wyzwaniowa, była wspaniała. Oczywiście nie-rozstająca się- z igłą Ola zrobiła kilka nowych rzeczy podczas tych cudownych wielu, wielu godzin relaksu m.in nad Balatonem. To był mój pierwszy wyjazd w te okolice, ale z pewnością nie ostatni. Muszę uważać, bo jeszcze zacznę się zastanawiać nad przeniesieniem się na Węgry. Już ja wiem, że u mnie najpierw pojawia się niepozorna myśl, później sobie rośnie cicho i ani się nie obejrzę, a będę mieszkała na Węgrzech. Wracając do naalbindingu- do trzech czapek wcześniej już gotowych dołączyły trzy nowe. Zróżnicowanie jeśli chodzi o ściegi jest, bowiem mamy Oslo, Finnish, Mammen i to chyba tyle. Niektóre z nich to wariant F1, inne F2- w kolejnym poście pokażę różnicę.
I have just come back from my car expedition. It was challenging, it was just great. Of course "not-leaving her needle" Ola made few new things during these wonderfull many hours of relaxation on the Lake Balaton. It was myfirst tripto the area, but certainlynot the last. I have tobe careful, not to startthinking aboutmovingto Hungary.
To three finnished earlier caps joined three new ones. There are various stitches- Oslo, Finnish, Mammen. Some of them are variant F1, others F2- I will show the difference in next post.
aaaaa i jeszcze jeden akt tworzenia, dzieło, kreacja- platanowa osada. Współtwórca- mój namiotowy sąsiad z Balatonakali- Attila and another one act of creation- platan village. Co-founder-mytentneighbourfrom Balatonakali-Attila (thank you for your company)
Przede mną wyprawa. Zamierzam odwiedzić Czechy, poźniej Węgry. Jeśli wszystko się ułoży dobrze, to będę mogła skorzystać z kilku noclegów u znajomych znajomych. To super opcja, zresztą ja też pod moją nieobecność zakwaterowałam u siebie przyjacielską duszę, albo i dwie. Myślę, że naalbindingowo również będzie owocnie- planuję zrobić trzy czapki z roślinnie barwionej wełny dla S. oraz skarpety z szarej niebarwionej przędzy dla M. I'm going to a trip tovisit theCzech Republic, later Hungary (Lake Balaton). If everythingworks outwell,I couldhave a fewnightsat friends'friends houses. This isgreatoption, actually I (during my trip) accommodatedat homethe friendlysoulortwo.
I think itwill also be naalbinding-hardworking; plan to dothreecaps withvegetable-dyed woolforS.andsocks withgreyundyedyarn for M.
Jak ja czekałam w tym roku na czarny bez... Postanowiłam bowiem zrobić naleweczkę. Mam w ogrodzie jeden krzak, w sumie już solidne drzewo. Łatwo nie było, bo kwiaty wysoko, ale jakoś dałam radę, kilka razy nazbierałam ile trzeba. Zbierałam go w słoneczny dzień, ważne żeby wybierać takie "akuratne", ani nie przekwitające, ani nie nierozwinięte dostatecznie.
Przepis był taki: zagotowałam 1,5 litra wody z 1,5kg brązowego cukru, zrobił się z tego fajny syrop. Po ostudzeniu zalałam nim około 60 baldachimów bzu oraz 2 wyparzone, wyszorowane i pokrojone w plastry cytryny. Odstawiłam na 7 dni, każdego dnia mieszałam dwukrotnie. Po tym czasie zlałam ten bzowy już syrop do 5 litrowego słoika, przecedziłam tak, żeby był już pozbawiony kwiatostanów. Wtedy przyszedł czas na połączenie tego ze spirytusem. Też 1.5 litra, jednak dodałam nieco wody, bo alkohol o takiej mocy mógłby sprawić, ze syrop by się zważył. Byłoby szkoda:) Odstawiłam na tydzień. Po tym czasie zlałam do butelek, ostrożnie, żeby osad pozostał na dnie słoja. I oto efekt (nawet kot się załapał):